piątek, 22 września 2017

Stara rama w nowym miejscu

Zapraszam dziś do salonu gdzie pojawiło się lustro.
Czekałam na nie długo ale jest.
Właściwie jak człowiek dłużej czeka to chyba bardziej cieszy ;-)
W części jadalnianej od dawna wisi stary obraz w złotej ramie. 
Jego historię opisywałam juz dawno - Dama w salonie
Ta cześć salonu była już ogarnięta 
ale cały czas pomijałam pewien kat po przeciwnej stronie.
Kilka migawek pojawiło się gdy do domu zawitała radiola.
Jej krótka historia - tutaj 
Ściana nad nią była wciąż pusta bo szukałam ramy idealnej.
Chciałam żeby to była rama stara, z historią i duszą. 
Tak jak lubię.
Nie jest w cale tak prosto znaleźć za przyzwoitą cenę takie coś.
Szukałam tez ramy w stanie nadającym się do powieszenia,
bez konserwacji i dodatkowych kosztów.
Wymiar tez ie był bez znaczenia :-)
Po długich poszukiwaniach trafiłam na egzemplarz idealny.
Zamówiliśmy lustro i gotowe.

Kącik, który był pomijany teraz pięknie dopełnia cały salon.
W lustrze odbija się część jadalni i powiększa optycznie ten mało doświetlony kącik.


Teraz nawet nasza dama z salonu może przejrzeć się w lustrze :-)
i ja czasem !
Lubimy takie połączenia nowego ze starym ;-)
A Wam jak się podoba? 

poniedziałek, 18 września 2017

Co to był za maraton :-)

Zrobiłam to :-)
przebiegłam mój 5 maraton w życiu
a 3 we Wrocławiu.
Jak zawsze było inaczej niż zwykle :-)
Nie mam szczęścia do Maratonu Wrocław ;-)
Zawsze coś w przygotowaniach szwankuje.
W tym roku cały sierpień leczyłam kontuzję 
i cała zbudowana forma poszła :-)
Ale co tam wynik nie jest najważniejszy :-)
Jak się człowiek zapisał to człowiek biegnie aż dobiegnie :-)
Pakiet odebrany, makarony pożarte
i pogoda wymarzona na życiówki.
Po ubiegłorocznym piekielnym Maratonie Wrocław
wiedziałam, że pogoda potrafi pokrzyżować wiele.
W tym roku na prawdę było idealnie.
16 stopni, lekki deszczyk momentami i minimalny wiatr.
Jak zawsze nie ominęłam rozgrzewki wraz z Wrocław Marathon Team,
i udałam się do swojej strefy startu.
Gdzieś tam w głowie kołatała się myśl, 
że jest szansa na wynik więc stanęłam w okolicach 4:15. 
I ruszyliśmy!!!!
Krok za krokiem kolejne kilometry i pomiary czasu.
Organizacja na punktach żywienia dobra, wolontariusze uśmiechnięci,
kibiców na trasie nie brakowało.
No to cisnęłam :-) z głową oczywiście ;-)
Wsparcie na trasie było :-)
Wrocław to moje rodzinne miasto 
i wypatrzyłam wielu znajomych na trasie :-)
Tradycyjnie na 26 km stała Jola:-)
W tym roku byłam za szybka nawet dla wsparcia
ale wodę złapałam
Czułam wiatr w żaglach, humor i kibice dopisywali
a tempo pokazywało, ze jest szansa na życiówkę.
Dalej pełna koncentracja i krok za krokiem. 
Aż do 34 km gdzie dopadł mnie skurcz gigant w prawym udzie.
Aż musiałam przystanąć, rozmasować i porozciągać.
No i tempo padło.
Zebrałam się w sobie i biegłam dalej :-)
Gdy minęli mnie peacemakerzy na 4:30 
wiedziałam, ze moich 4:21 nie złamię.
Biegłam dalej dziękując kibicom 
i ciesząc się atmosferą. 
Gdy dobiegłam na teren stadionu nogi niosły już same.
Nie przepadam za tym odcinkiem bo niby już już a biec jeszcze trzeba :-)
Wbiegłam na stadion i nie mogłam przestać się uśmiechać. 

Wiedziałam, że mam to :-)
Po raz kolejny zrobiłam maraton
i miałam z tego frajdę! 
Doping ludzi zgromadzonych na trybunach, muzyka 
i cała atmosfera unosiła nad ziemią! 

I w końcu jest!!!!
META 
Ostatecznie 4:37:18 
To mój najlepszy czas we Wrocławiu!
I nie jest to moje ostatnie słowo!
Mam 3 medal do Korony Maratonów Polskich
Został jeszcze Poznań 15 października
i Warszawa za rok ;-)
Po zdobyciu w ubiegłym roku
pojawiła się nawet myśl aby też maratony zrobić w rok.
Ale zdrowie najważniejsze
i przyjemności trzeba sobie dozować :-) 
A na deser specjalny wieszak dla zawodników,
 którzy przebiegli Półmaraton Nocny Wrocław w 2016 i 2017 oraz
Maraton Wrocław 2016 i 2017
No jak nic należy mi się :-)

Pozdrawiam serdecznie i szykuję się do Maratonu Poznań :-)
Kto będzie trzymał kciuki?

Dziękuję że zatrzymaliście się na chwilę na przedmieściach
Dorota




piątek, 15 września 2017

Imprezowo w ogrodzie

Impreza, spotkanie, grill.
Takie było hasło na początek.
Potem w mojej głowie pojawiły się obrazy jak to powinno wygadać:-)
Zapraszam na masę zdjęć!
Impreza zaplanowana w ogrodzie
Pomysł był aby wykorzystać jako inspirację okoliczne łąki :-)
Bardzo lubię polne kwiaty i to z nich wykonałam cała aranżację.
Miało być prosto i naturalnie :-)
Bieżnik z juty, plater drzewa, puste słoiki  i stół już nakryty :-)
Prognoza pogody była krótka - pełne słońce i 30 stopni.
Wiadomo trzeba się nawadniać :-)
Lemoniada musi być.
A że gości dużo to przygotowałam oddzielne miejsce  
z całym słojem lemoniady
Samoobsługa !
Do zorganizowania kącika napojów wykorzystałam szpule po kablach.
Do tego skrzynka po jabłkach, konewka
i obowiązkowe polne kwiaty.
Całość wyszła całkiem nieźle :-)

Na drugiej szpuli przygotowałam kącik łasucha.
Ulubione ciasto letnie z czerwona porzeczką i bezą
a do tego niezawodne muffinki.
Obok pojawiła sie skrzynka z kocami.
Bo wiadomo noc długa a chłodek czasem się pojawia :-)
I tak właściwie byliśmy gotowi na przyjęcie gości.
Na stole pojawiły się niezawodne sałatki,
masełko czosnkowe i inne pyszności.
Pan mąż spisał się w roli mistrza grilla 
czego zresztą bardzo nie lubi :-)|
Goście dopisali i pogoda też.
W tani i prosty sposób udało sie wyczarować fajny klimat na naszym ogrodzie.
A dzięki przygotowaniu wcześniej kącika łasucha i dużej ilości lemoniady
byl czas na wspólne biesiadowanie 
a nie latanie do kuchni :-)
To już chyba ostatni grill w tym roku.
Wrzesień za pasem :-)
Pozdrawiam serdecznie z bukietem polnych kwiatów!

Dziękuję że zatrzymaliście się na chwilę na przedmieściach
Dorota












piątek, 8 września 2017

Przygoda - IKEA z wizytą w naszym domu

Zapraszam na relacje z wizyty IKEA w naszym domu.
To była szalona przygoda :-)
Autorami zdjęć jest Paulina Małyska,
która przekonała nawet Agatę by stanąć przed obiektywem.
Sesja odbyła się w maju stąd te bzy i truskawki :-)
Efekt można obejrzeć na Ikea blog
Powstała masa zdjęć. 
Część z nich opublikowana oczywiście na blogu IKEA
a ja dodatkowo podzielę się też tymi które tam się nie zmieściły ;-)
Wyszedł z tego cały tour po domu :-)
Zapraszam zatem!

Zaczynamy od salonu
Z naszym ulubionym fotelem
i samodzielnie zrobioną doniczką wiszącą
Zaraz potem jadalnia
kominek
i kuchnia
Na dole na zdjęcia załapał się jeszcze wiatrołap :-)
Potem cała ekipa przeniosła się na górę,
do sypialni gdzie mam swoje domowe biuro :-)

Potem przepadłyśmy w pokoju Agaty :-)



Mimo, że pogoda średnio dopisała powstało też kilka zdjęć na tarasie :-)
Zapraszam do przeczytania wywiadu
 i obejrzenia pozostałych zdjęć na blogu IKEA
Aż sama nie wierzę, że to się wydarzyło:-)

Udanego weekendu życzę :-)

Dziękuję że zatrzymaliście się na chwilę na przedmieściach
Dorota